Inne programy PZS: ekonsument.pl | globalnepoludnie.pl | ekoprojekty.pl | powietrze.krakow.pl RSS: Zapisz się do naszego RSS!
Strona główna > NASZE AKCJE > Poprzednie akcje > Dla klimatu = przeciw ubóstwu > Negocjacje Klimatyczne > Prezydencja ostatniej szansy - jak Ministerstwo Środowiska przygotowało się (...)

Prezydencja ostatniej szansy - jak Ministerstwo Środowiska przygotowało się do COP 17

Poniedziałek 28 listopada 2011 / Milena Antonowicz

Minister Środowiska, Marcin Korolec, ma przed sobą nie lada wyzwanie na Konferencji Klimatycznej w Durbanie – połączyć role przewodniczącego polskiej delegacji oraz przewodniczącego Rady UE ds. Środowiska. Zmiana ministra, który ma pełnić tak newralgiczną rolę na Konferencji Stron w Durbanie oraz negocjować światowe porozumienie na rzecz klimatu w imieniu Unii, nie ułatwia zadania ani samemu ministrowi, ani nie uspokaja negocjatorów z innych państw Unii.

POLSKA DELEGACJA

Ministerstwo Środowiska jest liderem międzyresortowego zespołu ekspertów i negocjatorów na COP. Nowego ministra wspiera oczywiście Tomasz Chruszczow oraz Joanna Maćkowiak-Pandera. Polska delegacja na COP 17 jest jednak jedną z najmniejszych w gronie dotychczasowych przedstawicieli prezydencji w Unii. Składa się ona z reprezentantów Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami oraz ministerstw: środowiska, finansów, gospodarki, spraw zagranicznych.

Główne zadania polskiej prezydencji związane z porozumieniem klimatycznym można opisać w kilku krokach:

  1. doprowadzenie do uzgodnienia wspólnej strategii negocjacyjnej Unii Europejskiej
  2. kierowanie pracą grup roboczych złożonych z ekspertów, naukowców i przedstawicieli organizacji pozarządowych podczas negocjacji na szczycie w Durbanie
  3. logistyczna obsługa całodobowego centrum zarządzania pracami UE na szczycie
  4. zagwarantowanie umiejętnego, ambitnego i zdecydowanego prowadzenia negocjacji w imieniu Unii na szczycie klimatycznym

Prócz tego, w ramach polskiej prezydencji zaplanowano wydarzenia towarzyszące COP 17. Będzie to 5 seminariów prowadzonych przez polskich ekspertów, m.in. na temat finansowania działań związanych z ochroną klimatu, wpływu zmian klimatu na rozwój gospodarki na świecie, realizacji polityki klimatycznej w krajach Partnerstwa Wschodniego.

Misją polskiej delegacji, jako przedstawiciela Unii na COP, jest negocjowanie porozumienia klimatycznego z największymi gospodarkami świata oraz kluczowymi graczami, takimi jak Chiny, RPA, Indie, Japonia, Kanada czy USA. Ma to być możliwe m.in. dzięki ekspertom Ministerstwa Środowiska, którzy kierują pracami unijnej grupy roboczej ds. zmian klimatu oraz działającymi pod nią 12 grupami obradującymi podczas szczytu. W ten sposób przygotowują Unię do udziału w negocjacjach.

CO SŁYCHAĆ U MINISTRA

Samo Ministerstwo Środowiska optymistycznie zakłada na swojej stronie internetowej, wbrew przewidywaniom ekspertów, że wciąż możliwe jest zatrzymanie wzrostu średniej temperatury Ziemi na poziomie 2 st. C. Zaś tegoroczną Konferencję Stron nazywa szczytem ostatniej szansy. Faktycznie do zapewnienia sukcesu szczytu klimatycznego potrzebne są trzy rzeczy:

  • Durban roadmap, czyli plan dojścia do nowego globalnego porozumienia klimatycznego
  • przyjęcie wiążącego prawnie porozumienia zastępującego Protokół z Kioto
  • wdrożenie decyzji z Cancun

Minister Korolec ocenia bardzo dobrze przygotowania polskiej prezydencji do największego politycznego wydarzenia w tym roku. Pamiętajmy, że w dużej części jest to ocena działań poprzednika, od którego obecny minister, przyjął już kilka rad. Minister Kraszewski twierdzi, że Korolec zawsze był po „zielonej“ stronie i oba ministerstwa pracowały bardzo harmonijnie. Miejmy nadzieję, że była to harmonia z równouprawnieniem między resortami.

Jak mówi minister Korolec: - Globalne porozumienie jest potrzebne, żeby skutecznie walczyć ze zmianami klimatu. Jego brak oznaczałby nierówne traktowanie podmiotów i emigracje emisji. Polska prezydencja włożyła wiele wysiłku w uzgodnienia w zakresie swoich kompetencji i możliwości. Wierzymy, że konferencja może spełnić pokładane w niej oczekiwania na określenie stanowiska względem przyszłości Protokołu z Kioto i wyłonienia planu działań jak osiągnąć nowe globalne porozumienie w sprawie klimatu. Chciałbym zaznaczyć, że ewentualne porozumienie w Durbanie nie będzie wprowadzało żadnych dodatkowych zobowiązań dla Unii i Polski – poza istniejącymi.

Ostatnie zdanie dość dobrze wpasowuje się w charakter dotychczasowej polskiej polityki klimatycznej, która wywiązuje się z tych obowiązków, których nie może zawetować, i stara się raczej utrzymywać poziom, niż podnosić. Na ironię, można pomyśleć, że jest to polityka bez charakteru.

Trzy ostatnie dni konferencji (7-9 grudnia) będą kluczowe dla ministra. W tym czasie do negocjacji osobiście dołączają ministrowie ds. klimatu i środowiska, zatwierdzają efekt pracy ekspertów i negocjatorów oraz podejmują decyzje w najważniejszych kwestiach.

STRATEGIA UE NA COP

Przypomnijmy wspólne stanowisko na COP 17, jakie Rada UE ds. Środowiska przyjęła 10 października 2011, jeszcze pod przewodnictwem ministra Kraszewskiego. Dzisiejszy świat potrzebuje barier w emisji CO2. Dlatego też ministrowie europejscy wyrazili chęć podjęcia drugiego okresu zobowiązań Protokołu z Kioto przed 2020r. “Przedłużony Protokół z Kioto” powinien obejmować wszystkie państwa na świecie i zobowiązywać największe gospodarki do redukcji emisji, rozkładając odpowiedzialność proporcjonalnie do poziomu emisji danego kraju. Musi jednak zajść w nim parę zmian, jeśli ma to być dokument na miarę zjawiska jakim są obecnie zmiany klimatu. W 1997 roku, kiedy negocjowano Protokół, przewidywania ekspertów co do zmian klimatu nie były aż tak pesymistyczne, jak dzisiejsze realia. Oczekiwaniem Unii jest, aby nowe porozumienie pokrywało 100% emisji.

Prócz tego, 27 państw Unii ma w planach negocjacyjnych regulację kwestii nadwyżek AAU (ang. assigned amount unit), czyli limitów emisji. Handel nadwyżkami nie może wyglądać tak, że poziom emisji nie spada, a zmienia się jedynie emitent. Obrót AAU musi przyczyniać się do zmniejszania emisji, a nie powodować ich wzrost, czy utrzymanie stałego poziomu.

NAGLĄCA POTRZEBA ZMIANY I PRZYKŁAD POLSKIEGO WKŁADU W FSF

Szczyt klimatyczny w Durbanie ma być poświęcony także pracom nad mechanizmami monitorowania, raportowania i weryfikacji (MRV), raportowania fast start financing, Zielonemu Funduszowi Klimatycznemu i adaptacji do zmian klimatu.

W każdej z tych dziedzin potrzebny jest postęp, szczególnie w kwestii raportowania wkładów finansowych poszczególnych państw do nowych mechanizmów. Teraz panuje tam niemal „wolna amerykanka“. UNFCCC tuż przed szczytem powołało nową stronę internetową poświęconą finansowaniu fast start (FSF). Można ją znaleźć tutaj. Wcześniej informacje o wkładach były dostępne w zestawieniu na stronie World Resources Institute. Dotychczas jednak, poszczególne kraje udostępniały, mówiąc wprost, to, co chciały i jak chciały. Problemem było nawet terminowe przedstawienie sprawozdania.

Istotą mechanizmu szybkiego startu miało być zapewnienie nowego, i dodatkowego wobec istniejących zobowiązań, finansowania dla państw rozwijających się. Niestety, jak dowiedzieliśmy się od Ministerstwa Finansów, nasz wkład w mechanizm FSF w 2010r. w rzeczywistości pochodził z puli polskiej Oficjalnej Pomocy Rozwojowej. Zraportowane środki skierowane zostały do tradycyjnych biorców polskiej pomocy rozwojowej (Afganistan, Ukraina, Gruzja, Białoruś) oraz Chin. Ministerstwo zapewnia jednak, że w 2011 i 2012 roku dodatkowa pomoc będzie finansowana z rezerwy budżetowej.

Zasłaniając się brakiem odpowiednich uregulowań prawnych, ministerstwo wykazało pomoc, która nie tylko nie jest dodatkowa, ale trudno uznać ją także za finansowanie działań adaptacyjnych czy mitygacyjnych. Np. kredyt eksportowy w ramach pomocy wiązanej na zakup wozów strażackich wraz z wyposażeniem dla Chin, dwa projekty w Afganistanie (zapewnienie dostępu do elektryczności i polepszenie standardów sanitarnych), zwiększenie kompetencji białoruskiej administracji w zakresie prawnych standardów w ochronie środowiska.

Potrzebujemy więc nie tylko zasad mówiących o tym, które koszty można zaliczyć do FSF i jakie konsekwencje mogą spotkać kraj, który sprawozda w nich pomoc nie będącą nową, ani dodatkową. Potrzebujemy przede wszystkim przejrzystych i jednoznacznych zasad dotyczących sposobu sprawozdawczości tych wydatków. Tego zabrakło niestety w roku 2010. Jest nad czym pracować.

Informacje w artykule pochodzą ze stron: http://www.mos.gov.pl/, http://energetyka.wnp.pl/minister-s....


Polska Zielona Sieć | Wykonanie strony: NGOmedia